W trzecim miesiącu dosyć mocno myślałem na temat moich aplikacji a także sposobu w jaki je robię. Nauczyłem się też tego, że nie powinienem był opierać moich kilkuset godzin roboczych na podstawie kilkunastu opinii na „TAK”. Doszedł jeszcze temat demotywacji już przy drugiej aplikacji (dosyć szybko), który musiałem przemyśleć.

Postanowiłem też, że zmienię moje podejście aby uratować motywację do dalszej pracy. To w jaki sposób podchodziłem do tych aplikacji sprawiło, że straciłem motywacje w momencie, gdy nie wywołały oczekiwanego zainteresowania.

Od początku

Z druga aplikacją „zżyłem” się do tego stopnia, że MVP (z poprawkami) ostatecznie dowiozłem dopiero około 8 maja. Naprawdę w nią wierzyłem a dodatkowo potwierdziło to kilkanaście osób. W momencie wypuszczenia aplikacji i poinformowania osób, które były nią zainteresowane doszło do mnie, że popełniłem błąd. To spowodowało spadek motywacji do dalszej pracy.

Zła walidacja

Popełniłem błąd już na samym początku, w momencie walidacji pomysłu. Po fakcie doszło do mnie, że tak naprawdę oparłem cała pracę i przedwczesny sukces aplikacji na podstawie kilkunastu opinii. To jeszcze nie jest koniec świata, ale myślę, że byłoby łatwiej gdyby model biznesowy był bardziej dopracowany i w ogóle wdrożony.

Dużo się nauczyłem

Nie uważam tej aplikacji za zmarnowany czas, gdyż nauczyłem się przy niej sporo jeżeli chodzi o aplikacje mobilne. Bardziej obawiam się o motywacje, która cierpi gdy coś się nie udaje, w co się włożyło czas. Dlatego też przy następnych aplikacjach postaram się zmienić sposób ich dowożenia.

Tak naprawdę nie dowiozłem rzeczy, które dawały sens rejestracji dietetyków w tej aplikacji. Z tego powodu dietetycy nie widzieli sensu rejestracji w tej aplikacji, z drugiej strony użytkownicy nie widzieli sensu przeglądania z racji braku przepisów.

Produktywność

Zauważyłem, że zbyt dużo rzeczy do wykonania sprawia, że staje się mniej produktywny. Ciężej jest mi się zabrać wtedy za cokolwiek i w rezultacie nie wykorzystuje w 100% dobrze czasu. Wydaje mi się, że totalnie leży u mnie zarządzanie czasem i planowanie zadań. Myślę, że z czasem nauczę się tego i przyzwyczaję się do takiego stylu pracy.

Co dalej z aplikacją?

Jako pierwszy temat muszę dowieźć rzeczy, które w ogóle umożliwiają działanie modelu biznesowemu. Po wdrożeniu tych rzeczy dietetycy będą mogli również coś mieć z tej aplikacji. Wydaje mi się, że wtedy oferta może być korzystniejsza niż ta, którą oferuje aplikacja w obecnym stanie.

Aplikacja treningowa

Do tej aplikacji przysiadłem dopiero jak skończyłem poprawki nad Fit Food Bookiem. Było to w okolicach 10 maja, lecz tutaj od początku było inaczej. Aplikacja od samego początku była zależna od mentora, więc musiałem znaleźć kogoś do współpracy. Ten okazał się być trudny, więc pojawiły się obawy czy w ogóle uda mi się coś takiego dowieźć, czy nie zmarnuje czasu mentora.

O aplikacji

Aplikacja ma za zadanie śledzić postępy użytkownika i pomagać mu w progresowaniu określonych ćwiczeń. Głównym zamysłem aplikacji był plan generowany automatycznie, zbierający informacje o treningach. Na ich podstawie aplikacja ma dostosowywać plan (zmniejszać powtórzenia/serie gdy jest ciężko, zwiększać gdy jest lekko). Dzięki temu mamy wrażenie, że ktoś czuwa nad naszym progresem i jest w stanie mi podpowiedzieć czy wszystko jest okej.

Aplikacja będzie miała w sobie wyłącznie ćwiczenia z kalisteniki i jej zadaniem będzie prowadzenie użytkownika przez całą ścieżkę progresji. Zależało mi na tym aby użytkownik miał takie uczucie, że ktoś go pilnuje i cały czas mu pomaga. W dużym stopniu osobom początkującym może pomóc taka aplikacja z tego względu, że nie wymaga żadnej wiedzy. Ścieżka progresji jest ustalona przez trenera personalnego a aplikacja sama stwierdzi od czego użytkownik musi zacząć.

Po każdym skończonym treningu aplikacja będzie wymagała wprowadzenia ilości wykonanych powtórzeń i serii w każdym ćwiczeniu. Te dane są wykorzystywane przy śledzeniu postępu użytkownika aby aplikacja mogła zmieniać plan w dobrym kierunku.

Strona techniczna

Tak jak w poprzedniej aplikacji, użyje do aplikacji mobilnej serwera REST API do wymiany danych. Cały progres użytkownika będzie zapisywany na bazie. Możliwość rejestracji i logowania.

Model biznesowy

Subskrypcja miesięczna i jednorazowa. Wydaje mi się, że od tego modelu biznesowego zacznę i dostosuje aplikację. Następnie będę obserwował jak to będzie wyglądać.

Realizacja

Pierwszy problem występował już przy samym kontakcie z trenerem personalnym i obawą przed odrzuceniem pomysłu. Jak już takiego znalazłem to zacząłem obawiać się tego, że tylko straci czas i nic z tego nie wyjdzie. Wiem wiem, jestem dobry w kopaniu sobie dołków.

Po konsultacjach okazało się, że cały ten zamysł jest trochę bardziej skomplikowany niż mi się wydawało. Samo zaprojektowanie tego jak ma działać zajęło mi troszkę czasu i dało ciekawe wyzwanie.

Stan aktualny

Aplikacja jest na etapie budowania rozwiązania generowania planów. Jak tylko uda mi się osiągnąć pożądany efekt po stronie serwera (zapis planów, generowanie, wnoszenie poprawek, wprowadzanie danych) to wezmę się za pisanie aplikacji mobilnej. Wydaje mi się, że w taki sposób aplikacja mobilna powinna pójść o wiele szybciej z napisaną logiką zarządzania planami. Być może tak mi się tylko wydaje.

Cały czas jestem w kontakcie z mentorem, który dba o to aby proces tworzenia planów opierał się na czymś, nie rzucał przypadkowych planów.

Podsumowanie

Ten miesiąc w porównaniu do dwóch poprzedni był najtrudniejszy ale cieszę się, że jest ciężko. W dalszych planach mam zamiar dodać więcej możliwości dla dietetyków aby mieli czego tam szukać. Równolegle będę również „smażył” aplikacje treningową. Natomiast od nowego miesiąca spróbuje przetestować inny sposób.

Nie do końca jeszcze przemyślałem co teraz ma oznaczać miesiąc. Walidacja może potrwać jakiś czas, może także się nie udać co będzie wymagało zmiany pomysłu. Aplikacje treningową chciałbym ukończyć w tym miesiącu. Być może po drodze wpadnie jakiś pomysł i uda się równolegle zwalidować pomysł.

Teraz zrobię inaczej

Mam zamiar zacząć tak jak wcześniej od walidacji ale zrobić ją w trochę inny sposób. Zależeć to też będzie od projektu ale w planach będzie zrobienie strony sprzedażowej pod produkt i odpalenie kampanii sprzedażowej aby zobaczyć kto był w stanie kupić.

Testowanie pomysłu

Zastanawiam się jeszcze nad opcją, w której nie mówię, że produkt nie jest dostępny (nie został stworzony) i tylko obserwuje reakcje (ilość wejść na stronę, wciśnięcia przycisku „Kup teraz”, sfinalizowaniu transakcji). Płatność tutaj nie będzie podpięta, na koniec poinformuje, że produktu jeszcze nie ma ale jak będzie to zostaw e-mail (budowanie listy mailingowej). Tutaj pomimo tego, że będziemy mieli dane to według mnie, jednak nie będą to pieniądze co nie upewnia nas w 100%, że ktoś za produkt zapłaci.

Drugą opcją jest oznajmienie, że produktu nie ma ale jest pomysł Y na produkt. Aby projekt został wykonany potrzebuję X osób, którzy kupią przedpremierowo. Jeżeli nie zbierze się odpowiednia liczba osób to realizacja pomysłu nawet się nie zacznie a pieniądze zostaną odesłane do kupujących. Zastanawiam się też jak mocno zaufanie wpłynie na ilość transakcji, niezależnie od sposobu opisania produktu.

Ciekaw jestem jak to wyjdzie, szczególnie dlatego, że nigdy tego nie robiłem, nie mam listy mailingowej, nie znam sposobu na skuteczne dotarcie do klientów, więc zaczynać będę bez doświadczenia.

W zależności od opcji, którą wybiorę to dopiero po walidacji będę zaczynał budować produkt. Reszta powinna zostać bez zmian (terminy i MVP)