Ten miesiąc był dosyć ciężki z racji dużej ilości zadań, które na siebie narzuciłem. Zauważyłem, że jednak nie koniecznie mam większą motywację do działania, gdy mam duża ilość zadań do wykonania. Wcześniej myślałem, że właśnie tego potrzebuje, że właśnie to napędza moją produktywność. Doszedłem do wniosku, że wcześniej nie byłem aż w takim stopniu zajęty. Zacząłem odczuwać większy stres przez deadliny i zobowiązania, który powodowały problemy z koncentracją. W rezultacie często były dni, w których nie dawałem z siebie 100% i nie wykonywałem wszystkiego co miałem zaplanowane danego dnia. Powodowało to zwolnienie obrotów i złe samopoczucie przez większość czasu.

Na wcześniej wspominanym cyklu spotkań Master mind, w którym uczestniczę jedna osoba wspomniała o tak zwanym cyklu zerowania. Jest to bardzo pomocne w przypadku, który opisałem wyżej (za dużo na głowie). W dalszej części postaram się rozwinąć trochę ten temat.

Aplikacja do oddychania w sklepie Play

W połowie miesiąca udało mi się ukończyć i wydać aplikacje na sklep Play. Zgodnie z założeniami, staram się nie komplikować tej aplikacji udostępniając mocno okrojone MVP. Dlatego też aplikacje wrzuciłem na razie tylko i wyłącznie na sklep Play. Aplikacji na Apple Store nie będę wrzucał dopóki aplikacja nie zbierze jakiegokolwiek ruchu.

W planach mam monitorowanie rynku z podobnymi aplikacjami, wyszukiwanie ich słabych stron i implementowanie ich w mojej aplikacji. Z racji tego, że te aplikacje są sporo większe, daje sobie trochę czasu na rozeznanie tematu i spróbowanie swoich sił w “branży medytacji”.

Jak na razie sposób w jaki piszę tą aplikacje wydaje się być w porządku. Piszę tak, aby jak najszybciej aplikacja mogła zostać wypuszczona, nie skupiam się nad wodotryskami, robię tylko to co jest konieczne. Dzięki temu obyłem się bez pisania serwera i łączenia aplikacji z API (autoryzacja, zbieranie danych), którego pewnie broniłbym tym, że warto zbierać jakiekolwiek dane użytkowników (chociażby e-mail do marketingu). Ogólnie takie podejście jest dobre, ale na początkowym etapie, bez walidacji, tworzenia grupy early adapterów i ogólnie reklamy aplikacji, tych użytkowników raczej nie będzie dużo, a nawet może ich w ogóle nie być.

NoCode – nauka i aplikacja do zastępstw

Niedawno usłyszałem o narzędziach NoCode, które w prosty i szybki sposób umożliwiają realizacje aplikacji webowej. Jest to o tyle fajne, że narzędzia mają bardzo dużo integracji, bazę danych i wiele innych przydatnych “rzeczy”, które można w prosty sposób użyć przy budowie aplikacji. Z tego co się orientuje, narzędzia NoCode, jak na razie służą do budowy małych aplikacji do automatyzacji procesów lub ewentualnie przetestowania pomysłu i zbudowania MVP. Właśnie ze względu na drugą opcje postanowiłem zobaczyć jak te narzędzia wyglądają od środka, a także jakie mają ograniczenia, wady i zalety. Niedawno był dostępny całkiem ciekawy webinar ze strony startupbezkodu.pl, w którym był przedstawiony cały temat NoCode, od zalet i wad po możliwości i przykładowe aplikacje.

Z racji tego, że aplikacje webowe są dosyć proste do wyklikania, postaram się w tym narzędziu zbudować aplikacje do zarządzania zastępstwami instruktorów fitness i trenerów personalnych. Jak wcześniej wspomniałem, projekt zawiesiłem ze względu na jasną wiadomość z rynku – “fajne, ale raczej za to nie zapłacimy”. Postanowiłem jednak spróbować stworzyć tę aplikację w narzędziu NoCode, przy okazji ucząc się i poznając jego możliwości.

Dobrym sposobem jest wyznaczenie sobie lekko trudnego celu w czymś nowym, czego nie do końca znamy, aby ucząc się mieć do czego dążyć, wiedzieć co się chce osiągnąć. Nauka wydaje się wtedy prostsza gdyż, nie musimy zastanawiać się czego następnie powinniśmy się nauczyć, w którą stronę zmierzać.

Nie wyznaczę deadline na aplikację z racji gorącego okresu, dużej ilości zadań, z którymi muszę się ogarnąć. Jak wyżej wspomniałem, ich zbyt duża ilość i krótkie deadliny powodują u mnie efekt odwrotny do zamierzonego.

Cykl zerowania

Jest to dosyć ciekawy sposób na ogarnięcie swoich zadań i polega to głównie na tym aby co określony czas (miesiąc, dwa miesiące, pół roku, rok) zatrzymać się na chwile i prześledzić wszystkie swoje dotychczasowe taski. Następnie wszystkie taski należy priorytetyzować, aby sprawdzić czy nadal każda rzecz, którą robimy jest dla nas ważna. Czy może po prostu ciągniemy to z racji tego, że nie chcemy odnieść porażki lub jak zaczęliśmy to wypadałoby to skończyć.

Robić zerowanie co jakiś określony czas czy w konkretnych przypadkach? Powinno się to wykonywać w momentach zwątpienia, zmniejszonej produktywności, gdy nie chce nam się pracować tak produktywnie jak wcześniej. Wtedy należy przemyśleć czy to wszystko co robimy zaprowadzi nas tam gdzie chcemy, czy jednak nie widzimy w tym sensu.

Podsumowanie

Jak na razie jestem zadowolony z tego, że pomimo trudności cały czas poruszam się do przodu, nie odpuszczam całkowicie. Jednak będę musiał prześledzić wszystko co do tej pory robię, przemyśleć to wszystko na nowo, odświeżyć swoje cele i zdecydować czy idę we właściwym kierunku. Zauważyłem, że mam taką skłonność, aby we wszystkim z czym chce wiązać swoją przyszłość być najlepszym. Dla przykładu w danym momencie uczę się pisania aplikacji mobilnych, biznesu (szukaniem klientów, określaniem grup docelowych), marketingu (reklamy produktu, docieraniem do ludzi przez płatne reklamy), e-mail marketingu (tworzenia kampanii, budowanie list mailingowych), social mediów. Inwestuje sporo pieniędzy w kursy, które mają mnie zbliżyć do osiągnięcia tych celów. Nie jest to dobra droga, gdyż nie będę we wszystkim najlepszy (a przynajmniej w wyżej wymienionych tematach) bo najzwyczajniej w świecie nie starczy mi na to czasu i energii.

Muszę nauczyć się delegować zadania, szukać ludzi , którzy wyręczą mnie w kwestiach, które nie do końca umiem. Jak na razie mam podejście, że wszystko robię sam, nikogo nie potrzebuje. Te podejście według mnie jest złe, gdyż sam siebie spowalniam zamiast działać w tym co umiem najlepiej, a do reszty potrzebnych rzeczy znaleźć ludzi i podzielić się zyskami.

Rezultat też jest taki, że nie wszystkie kursy przerabiam do końca lub nawet nie zaczynam ze względu na brak czasu. Przerobić kurs to jedno, ale coś z niego wynieść, spróbować tego w praktyce i dalej szlifować te umiejętności to drugie. To wszystko później ciąży mi na głowie, a z biegiem czasu jest tego coraz więcej.