DevlifeMateusz Krysztopowicz
Automatyzacja5 minut czytania · aktualizacja: · ceny aktualne na

Jak pracuje agent AI krok po kroku: mój raport o 7:30

Jak pracuje agent AI krok po kroku na przykładzie mojego raportu SEO o 7:30: co czyta, co decyduje sam, gdzie klikam ja, ile kosztuje i co poszło źle.

W skrócie

Mój agent AI codziennie o 7:30 pobiera dane z Google Search Console, daje je modelowi Claude razem z opisem firmy i trzema ostatnimi raportami, a model sam wybiera trzy kroki na dziś, które program wysyła mi na Telegram. Niczego na stronie nie zmienia, bo nie ma do tego uprawnień. Dane z Google i Telegram są za darmo, płacę za serwer i abonament Claude.

Jak pracuje agent AI krok po kroku? Mój agent codziennie o 7:30 pobiera dane z Google i czyta opis firmy oraz swoje trzy ostatnie raporty. Potem model sam wybiera trzy rzeczy do zrobienia, a program wysyła je na Telegram. Pobieranie danych idzie zawsze tą samą drogą, ustawioną z góry. Co jest dziś najważniejsze, decyduje model. Klikanie w Search Console i decyzje o zmianach na stronie zostają przy człowieku.

Ten przykład jest prawdziwy: raport o stronie devlife.pl przychodzi codziennie od 1 października 2026 r. Miał jedną przerwę, o niej niżej. Opisuję go krok po kroku, razem z kosztami i z tym, co się zepsuło. Czym agent różni się od zwykłej automatyzacji, wyjaśniam we wpisie co to jest agent AI. Jak takie rozwiązania pracują w firmie, piszę na stronie automatyzacja i agenci AI.

O 7:30 program zbiera dane, a model jeszcze śpi

Pierwszy krok jest prosty. Nie ma w nim żadnej sztucznej inteligencji. Zegar na serwerze uruchamia program, który pobiera liczby z Google Search Console.

Są to wyświetlenia, kliknięcia i średnia pozycja z ostatnich 7 dni, tygodnia wcześniej i 28 dni. Strony i zapytania bierze z 28 dni. Potem sprawdza każdy adres z mapy strony: czy Google go zaindeksował, kod odpowiedzi, czas odpowiedzi, tytuł, opis i nagłówek. Do tego dochodzą wizyty z Google Analytics i kliknięcia w telefon, mail albo „Umów rozmowę”. Te liczy tylko u osób, które zgodziły się na analitykę.

Wszystko trafia do jednego pliku z datą. To zwykła automatyzacja: za każdym razem te same kroki w tej samej kolejności. Tak ma być, bo liczby z Google nie wymagają myślenia, tylko dokładności.

Dane z Search Console pobieram bez opłat:

„All use of Google Search Console API is free of charge.”

Po polsku: każde użycie interfejsu Google Search Console API jest bezpłatne (Google).

Model dostaje jeden list z czterema częściami

Drugi krok to przygotowanie tego, co przeczyta model. Program skleja w jeden tekst cztery rzeczy:

  1. polecenie: jak ma wyglądać raport, najwyżej 2500 znaków, dokładnie 3 kroki na dziś, każdy na najwyżej 25 minut,
  2. opis firmy: czym się zajmuję, kto jest klientem i czego nie proponować (na przykład kupowania linków),
  3. skrót siedmiu poprzednich dni i trzy ostatnie raporty,
  4. dzisiejszy plik z danymi.

Ta trzecia część jest pamięcią agenta. Model sam z siebie nic nie pamięta między dniami. Wie, co proponował wczoraj, tylko dlatego, że dostaje wczorajszy raport do przeczytania. Bez niej co rano zaczynałby od zera i proponował to samo.

Jak pracuje agent AI, kiedy decyduje sam

Trzeci krok to jedyne miejsce, w którym pracuje model, tu Claude od firmy Anthropic. Polecenie mówi mu, jaki ma być wynik i gdzie zwykle są okazje, ale nie mówi, którą wybrać. Model porównuje tydzień z poprzednim i szuka stron z wyświetleniami bez kliknięć. Sprawdza też, czy ktoś wykonał wczorajszą radę, i układa trzy kroki od najbardziej opłacalnego. Jeśli uzna, że to coś zmieni, sam zagląda do wyszukiwarki, żeby zobaczyć, kto jest wyżej dla danego zapytania.

Tak wyglądała pierwsza linia raportu z 29 października 2026 r.:

„Rośnie: 137 wyświetleń w 7 dni (21–27.10). Tydzień wcześniej było 63, czyli ponad dwa razy więcej (+117%) [FAKT].”

Źródło: mój raport na Telegramie z 29 października 2026 r., dane z Google Search Console.

Każdy krok mówi, kto go robi. Znacznik [Mati] to krok na moim koncie w Google albo moja decyzja. Drugi znacznik to zmiana tekstu na stronie, której raport sam nie zrobi. Polecenie każe też oznaczać [FAKT] to, co pochodzi z danych, a [ZAŁOŻENIE] to, co model wnioskuje. Dzięki temu w minutę widzę, czemu mogę zaufać, a co sprawdzić.

Tak właśnie pracuje agent AI. Ta część odróżnia go od automatyzacji. Automatyzacja wysłałaby mi tabelę. Agent czyta tabelę i mówi, od czego zacząć dzień. To mały agent: sam wybiera kroki, ale żadnego nie wykonuje.

Agent nie ma rąk i to jest najlepsza decyzja w całym projekcie

Model w tym raporcie może czytać, zajrzeć do wyszukiwarki i pisać tekst. Uruchamiam go bez narzędzi do zapisu plików i do poleceń na serwerze. Dlatego nie zmieni niczego na stronie, nawet gdyby uznał, że trzeba. Czwarty krok to znowu zwykły program. Bierze gotowy tekst i wysyła go na Telegram w kawałkach, bo jedna wiadomość ma limit długości.

Ja klikam „Poproś o zindeksowanie” w Search Console i rejestruję firmę w katalogach. Zmiany tytułów i treści też dzieją się poza raportem. Raport tylko podpowiada, co i dlaczego.

Tę samą zasadę stosuję przy agentach dla firm. Program przygotowuje, a osoba odpowiedzialna klika „OK” przed tym, co wychodzi na zewnątrz albo zmienia dane. Pomyłka modelu kosztuje mnie wtedy minutę czytania zamiast zepsutej strony.

Ile to kosztuje miesięcznie

Miesięcznie płacę od 20,07 zł brutto za serwer i od 20 USD plus podatek za abonament Claude. Dane z Google są bezpłatne, a boty Telegrama według Telegrama wysyłają wiadomości do użytkowników „at no cost”, czyli bez opłat. W tabeli są najniższe ceny u dostawców:

CzęśćKoszt
Search Console0 zł
Telegram0 zł
Serwerod 20,07 zł brutto/mies.
Modelod 20 USD/mies. + podatek

Serwer musi działać całą dobę, żeby zegar odpalił raport, gdy mój komputer jest wyłączony. Najmniejszy serwer VPS w OVHcloud kosztuje od 16,32 zł netto, czyli 20,07 zł brutto miesięcznie. Raport korzysta z abonamentu Claude. Najtańszy płatny plan, Pro, kosztuje według Anthropic 20 USD miesięcznie bez podatku, przy płatności co miesiąc. Ceny sprawdziłem 30 października 2026 r.

Ile kosztuje agent pracujący w programach firmy, a nie na liczbach z Google, liczę we wpisie ile kosztuje agent AI.

Co poszło źle przez pierwszy miesiąc

Po pierwsze, 23 października 2026 r. na serwerze wygasło logowanie do Claude. Przez cztery poranki, do 26 października, raport nie przyszedł. Wiadomość o błędzie była prawie pusta, bo przyczyna trafiła tam, gdzie program jej nie szukał. Teraz alarm pokazuje treść błędu i podpowiada, jak zalogować się ponownie. Agent zależny od cudzej usługi potrzebuje alarmu, który powie, że stoi.

Po drugie, raport powtarza kroki, o których już zdecydowałem. Widzi dane, opis firmy i swoje raporty, ale nie notatki z decyzjami. 15 października jeden wpis dostał nowy tytuł i zapadła decyzja: 14 dni czekamy na pomiar. Mimo to raporty od 19 do 22 października proponowały kolejną zmianę tego tytułu. Model nie jest tu głupi, bo nie ma dostępu do mojej decyzji. Naprawa to dodać mu tę notatkę do przeczytania, a nie pisać ostrzejsze polecenie. Ta poprawka jeszcze czeka.

Po trzecie, przy małych liczbach model łatwo widzi trend tam, gdzie jest przypadek. Dlatego polecenie każe mu wprost pisać „to szum”, gdy wyświetleń jest kilka.

Kiedy taki agent Ci się nie opłaci

Jeśli Twoja strona ma kilka wyświetleń w Google tygodniowo, agent co dzień napisze, że to szum. Wtedy wystarczy raz w tygodniu wejść do Search Console i spojrzeć na zakładkę „Skuteczność”. Kup gotowe narzędzie do raportów SEO, jeśli chcesz wykresów dla kilku stron naraz. Własny agent ma sens, gdy liczb jest więcej, niż chce Ci się co rano czytać. I gdy wynikają z nich decyzje na dziś.

Wróćmy do 7:30. Zanim usiądę do pracy, na telefonie czekają trzy kroki z uzasadnieniem i znacznikiem, komu ufać. Spisz dziś, jakie liczby sprawdzasz ręcznie co tydzień i w jakim programie je widzisz. Z tej listy wyjdzie, czy u Ciebie też jest poranny raport do zbudowania.

Częste pytania

Co muszę mieć, żeby zbudować taki raport?

Stronę dodaną do Google Search Console, serwer, który działa całą dobę, i abonament na model. Raport ma sens, gdy wyświetleń jest tyle, że da się porównać tydzień z tygodniem.

Czy mogę dostawać raport mailem zamiast na Telegram?

Tak. Telegram to tylko ostatni krok, który bierze gotowy tekst i go wysyła. W tym miejscu może stać wysyłka maila albo wiadomość w Teams. Reszta działa tak samo.

Czy model widzi dane moich klientów?

W tym raporcie nie. Search Console i Google Analytics podają liczby: wyświetlenia, kliknięcia, pozycje, wizyty i zapytania wpisane w Google, bez nazwisk. Zanim podłączysz agenta do poczty albo programu z danymi klientów, ustal, co wolno mu czytać, i sprawdź, czy dostawca modelu nie trenuje na tych danych.

Co się dzieje, gdy model się pomyli?

Błędny krok zostaje tylko w tekście raportu, bo model nie ma narzędzi do zmiany strony ani do poleceń na serwerze. Krok oznaczony [ZAŁOŻENIE] najpierw sprawdzam w Search Console, a jeśli się nie zgadza, pomijam go.