Jedno miejsce na zamówienia i zadania
Zamiast trzech skrzynek i zeszytu jedna lista. Widać na niej, co jest do zrobienia, kto to robi i na kiedy.
Najczęstszy punkt startu
Program pod firmę
Żaden gotowy program nie pasuje do tego, jak pracujecie. Każdy prowadzi swój Excel, a raport sklejasz godzinami. System, za który płacisz, robi połowę tego, co potrzebujesz. Buduję program na zamówienie dla firmy: jedno miejsce, w którym widać, co jest do zrobienia i kto to robi.
W skrócie
Wycena na piśmie przed startem. Płatność etapami.
Jeśli któreś z tych zdań pasuje do Twojej firmy, mamy o czym rozmawiać.
Nie „wielki system”, tylko jedno miejsce na jedną rzecz. Każde z nich można zbudować osobno i dołożyć następne później.
Zamiast trzech skrzynek i zeszytu jedna lista. Widać na niej, co jest do zrobienia, kto to robi i na kiedy.
Najczęstszy punkt startu
Co schodzi, czego brakuje, co zamówić. Wszystko na bieżąco, bez liczenia w piątek po godzinach.
Widzisz firmę, zanim skończy się miesiąc
Każdy widzi swoje zadania i tylko to, co powinien. Nowa osoba wie, co robić, od pierwszego dnia.
Wiedza wychodzi z głów do programu
Sprzedaż, koszty, zaległe płatności. Gotowe w poniedziałek rano, bez sklejania w Excelu.
Poniedziałek bez Excela
Faktury, sklep, magazyn, kalendarz. Dane przechodzą same, nikt nie wpisuje tego samego dwa razy.
Najczęstsze źródło pomyłek znika
Gotowy program czy własny?
Pierwszy punkt jest najczęstszy i kończy rozmowę bez wydatku. Własny program liczę dopiero wtedy, gdy zostają dwa kolejne.
Jak to przebiega
Po każdym etapie widzisz działający kawałek i decydujesz, czy idziemy dalej.
Patrzę, jak pracujecie
Godzina rozmowy na wideo. Sprawdzamy, kto co wpisuje, gdzie dane giną i co zabiera najwięcej czasu.
Spisujemy zakres i cenę
Kolejność kroków, stała kwota za każdy etap i termin. Wszystko na piśmie, przed startem.
Budujemy po kawałku
Co etap dostajesz działający fragment i pracujesz na nim od razu. Poprawki wchodzą po drodze.
Wdrożenie i opieka
Pracownicy dostają jedną kartkę instrukcji, ja zostaję pod tym samym numerem.
Zanim odłożysz to na później
Najczęstsza sytuacja wygląda tak. Program obsługuje połowę pracy, a druga połowa dzieje się obok, w arkuszach i w mailach. Wymiana całości bywa najdroższym rozwiązaniem, a czasem jedynym sensownym.
Najpierw oglądam, co faktycznie robicie w systemie, a co obok niego. Dopiero z tego wychodzi, czy taniej jest dołożyć brakujący kawałek, czy zbudować własny program.
Co słyszę najczęściej
„Płacimy za system, z którego używamy połowy.”
Liczymy dwie kwoty obok siebie. Pierwsza to roczny koszt tego programu razem z pracą, która i tak dzieje się ręcznie. Druga to koszt własnego rozwiązania. Wychodzi z tego decyzja, a nie przeczucie.
„Boję się, że przy wdrożeniu stanie nam firma.”
Nowy program wchodzi etapami i chodzi obok starego, dopóki nie sprawdzimy, że dane się zgadzają. Przeniesienie danych też robimy na kopii, zanim ruszy naprawdę.
„To pewnie potrwa pół roku.”
Pierwszy działający etap zwykle oddaję w cztery do sześciu tygodni. Nie czekasz do końca, bo każdy etap odbierasz osobno.
30 minut, bezpłatnie
Co zostaje u Ciebie
Jedno miejsce zamiast pięciu arkuszy
Widzisz na bieżąco, co się dzieje w firmie
Program jest Twój, razem z dostępami
Możesz przerwać po każdym etapie. To, co gotowe, działa
To, o co pytają najczęściej
Jeśli gotowy pokryje około 90% potrzeb, bierzemy gotowy i mówię to wprost. Własny ma sens, gdy sposób pracy jest nietypowy albo przepisywanie danych zjada godziny.
Zwykle tak. Na rozmowie sprawdzam, czy Twoje programy na to pozwalają. Jeśli nie, mówię od razu.
od 15 000 zł netto, zwykle 25–60 tys. zł. Mniejsza rzecz bywa tańsza. Dokładną kwotę podaję po spisaniu zakresu, na piśmie.
Zostają u Ciebie. Ustalamy na początku, co może wyjść na zewnątrz, a co nie. Na życzenie podpisuję umowę o poufności.
30 minut, bezpłatnie. Powiem, czy program ma sens. Jeśli nie ma, też to usłyszysz.